Marzył o 70 ha, teraz uprawia aż 800 i dba o bezpieczeństwo

Oglądaj
Udostępnij

           Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego co roku przeprowadza analizy wypadków w rolnictwie. - Jeszcze w 2017 roku w województwie opolskim było ich 250. Ta ilość spadła do 150, a więc o 40 %. Wypadki z udziałem maszyn i urządzeń spadają jeszcze szybciej - obecnie do 45 %. Można więc powiedzieć, że progres jest ogromny - zauważa Lech Waloszczyk, dyrektor oddziału regionalnego KRUS w Opolu.

           Bezpieczeństwo na wsi wzrasta i składa się na to wiele przyczyn. - Na pewno swoją cegiełkę dokłada do tego KRUS, organizując różnego rodzaju działania prewencyjne, konkursy, pogadanki, szkolenia itd. - podkreśla dyrektor. Mają na to również wpływ nowoczesne maszyny i urządzenia, które same w sobie są dużo bezpieczniejsze. Dużo większą wagę przywiązuje się również do organizacyjnej strony pracy.       

           Popełniane przez rolników błędy podczas korzystania z maszyn i urządzeń rolniczych można podzielić na dwie grupy. Pierwszą stanowią te spowodowane czynnikiem ludzkim. - Rutyna, nieprzygotowanie do pewnych prac, pośpiech, który nas zabija, stres, w którym pracujemy, niefrasobliwość, przeciążenie pracą - to wszystko przyczynia się do tego, że człowiek popełnia błędy - mówi Lech Waloszczyk. Największa ilość wypadków z udziałem maszyn rolniczych odnotowywana jest przy udziale narzędzi, a więc pił łańcuchowych, pił tarczowych. - „To jest przecież urządzenie, z którym mam do czynienia non stop. Nie założę ubrania roboczego, bo po co? Przecież mam tylko jeden klocek do przycięcia! - dodaje dyrektor, przywołując tłumaczenia rolników. Znaczenie ma również ergonomia - ważne jest, by stanąć we właściwym miejscu, po właściwej stronie, przygotować się odpowiednio do pracy, przyjąć odpowiednia postawę

           Bardzo istotny jest także czynnik techniczny. Maszyny i urządzenia są coraz lepsze, coraz bezpieczniejsze, ale - jak zauważa Lech Waloszczyk - mamy też do czynienia z prawdziwą plagą samoróbek. - To są różnego rodzaju urządzenia, które rolnik sobie wymyśla - „przecież będą ekstra przydatne”, natomiast nie patrzy na to, że one mogą być również „ekstra niebezpieczne” - mówi dyrektor oddziału regionalnego Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego w Opolu. Analizy wypadków przeprowadzane przez oddział opolski KRUS wskazują, że te samoróbki często przyczyniają się do wypadków. Kolejny przykład - rolnik, jadąc przez przejazd kolejowy, miał założona na uszach słuchawki. Nie słyszał nadjeżdżającego pociągu. Inny gospodarz postanowił sprawdzić świeżo zakupioną przyczepę, którą umieścił na podnośniku. Zamiast wejść pod przyczepę, pod kołami, od spodu, uczynił to od góry, bo tam jest łatwiejszy dostęp. Puścił wąż hydrauliczny i przyczepa go przygniotła...

           Kolejny przykład wypadku - podczas pracy przy dmuchawie - w zasadzie bardzo bezpiecznej. Ktoś sam zrobił przedłużacz i tzw. złodziejkę, również we własnym zakresie. Po włączeniu prądu został śmiertelnie porażony... - To są te wypadki drastyczne. Takie najczęstsze to utraty palców przy pracach pilarką - mówi Lech Waloszczyk. Kiedy analizuje się te i inne wypadki, okazuje się, że właściwie prawie wszystkie można było przewidzieć.

           Warto podkreślić, że nie jest wskazane spożywanie alkoholu podczas prac w rolnictwie (a szczególnie z użyciem maszyn i urządzeń). Zwolniona reakcja zwiększa znacznie prawdopodobieństwo wypadku, a KRUS może odmówić wypłaty odszkodowania. - Chciałbym, przy okazji niniejszej wypowiedzi, zaprosić wszystkich czytelników do zapoznania się z działaniami KRUS w zakresie prewencji, ze szczególnym uwzględnieniem Strategii "Wizja Zero" - dodaje dyrektor oddziału KRUS w Opolu. - Trzeba podkreślić, że każdy wypadek, jest tym kolejnym "za dużo".

Wideo nie jest powiązane z żadnym artykułem