Nowoczesne gospodarstwo rolne - tu stawia się na bezpieczeństwo

Oglądaj
Udostępnij

         Kolejne to m.in. wypadki z udziałem zwierząt - ich zachowanie jest bowiem nieprzewidywalne. - Rolnik, pracując ze zwierzętami, musi myśleć i za siebie, i za zwierzę. Zaskoczone zwierzę może przygnieść, kopnąć czy ugryźć. A skutki tego mogą być naprawdę drastyczne - mówi Agnieszka Kopcińska, kierownik samodzielnego referatu prewencji, rehabilitacji i orzecznictwa lekarskiego placówki terenowej KRUS w Grudziądzu (województwo kujawsko-pomorskie). Podaje przykład - w jednym z gospodarstw pod Toruniem rolnik został zaatakowany przez stado byków.  Potraktowały go jak piłkę pingpongową. Tylko to, że ktoś znajdował się w pobliżu, uratowało mu zdrowie i życie.

         Mieczysław Sadowski z Czeczewa, w gminie Radzyń Chełmiński, w województwie kujawsko-pomorskim jest laureatem XVIII edycji regionalnego etapu konkursu „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne 2021”. - Zajął I miejsce. Wykazał się największym zaangażowaniem i dbaniem o bezpieczeństwo swojego warsztatu pracy - podkreśla Agnieszka Kopcińska.  

         Odwiedziliśmy laureata, by zobaczyć, jak dba o bezpieczeństwo w swoim gospodarstwie. - Poszczególne ciągniki są dostosowane do poszczególnych maszyn i urządzeń - mówi Mieczysław Sadowski. - Nacisk kładziemy na osłony przy maszynach, na wałki przekazu mocy - pilnujemy, żeby wszędzie była osłona. Żeby ta maszyna była sprawna, żeby nie było tam jakichś wystających, niepotrzebnych elementów. Schody - żeby były czyste, żeby się nie poślizgnąć przy wchodzeniu lub schodzeniu, żeby nie spaść. Żeby odzież była odpowiednio zapięta, by przy elementach ruchomych nie mieć rozpiętej np. bluzy - by nie nastąpiło zahaczenie czy nawinięcie. Rolnik tłumaczy, że w czasie pracy, jeżeli trzeba cokolwiek zrobić przy maszynie, trzeba ją zatrzymać. Ważna jest dodatkowa informacja w postaci oznakowań w przypadku ciągów komunikacyjnych, schodów. Środki ochrony roślin muszą znajdować się w specjalnie przeznaczonej do tego celu szafie, zamkniętej, bez dostępu osób trzecich, także dzieci.

         Gospodarz zwraca uwagę na to, że najbardziej trzeba uważać przy zwierzętach. - Hodujemy bydło opasowe, ono nie jest na uwięzi. Największe niebezpieczeństwo jest przy przeganianiu, przy załadunku, jeżeli chodzi o sprzedaż. Mamy poskramiacz elektryczny, żeby się zabezpieczać. Nie stać nas na jakiekolwiek wyłączenie z pracy - podkreśla. - Każdy uraz, każdy wypadek wyłączy nas, dlatego staramy się wszelkimi sposobami dbać o swoje bezpieczeństwo. By być sprawnym, by móc działać. Jak nas zabraknie, wszystko leży! Nikt za nas nic nie zrobi.

         Mimo zwiększonej świadomości, mimo postępu technologicznego nadal warto i trzeba zwracać uwagę na dbanie o stosowanie zasad bezpiecznej pracy w gospodarstwach. - Cały czas jeszcze musimy jak mantrę powtarzać rolnikom, cały czas rolnikom przypominać bo gubi ich rutyna. Jeżeli zdarza się jakiś wypadek w gospodarstwie, rolnicy tłumaczą się tym, że: - No przecież zawsze tak robiłem i nic się nie wydarzyło. My mówimy tak: - Wypadki się nie zdarzają. Wypadki my powodujemy. To od nas zależy, czy będziemy w stanie zapobiec temu wypadkowi - stwierdza Agnieszka Kopcińska. - Oczywiście, nie mówimy tu o sytuacjach od nas niezależnych, związanych z siłami natury itd. Te jednak wynikające z naszych przyczyn - ponieważ nie zachowaliśmy należytych środków ostrożności, zasad bezpiecznej pracy - zależą od nas.

         Czesław Wiszniewski, dyrektor oddziału regionalnego KRUS w Bydgoszczy zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię. - Nie trzeba często jakichś olbrzymich inwestycji, żeby było bezpiecznie - podkreśla.

Wideo nie jest powiązane z żadnym artykułem